piątek, 11 sierpnia 2017

365 dni. Zobaczymy się znów - Alicja Górska | Recenzja

Tytuł: "365 dni. Zobaczymy się znów"
Autor: Alicja Górska
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 191
Moja opinia: 8/10
Właśnie sobie uświadomiłam, że połowa moich książek przeczytanych w sierpniu, wyszły spod pióra naszych rodzimych autorów. Jest moc :D A pomyśleć, że jeszcze pół roku temu wzbraniałam czym się dało przed nimi. Wstydzę się za tamtą siebie, bo to, że polskie, wcale, a wcale nie znaczy, że gorsze. My też mamy prawdziwe pisarskie talenty i powinniśmy ich wspierać.

Alicja Górska jest młodziutką pisarką, która zadebiutowała powieścią "365 dni. Zobaczymy się znów". Postawiła na bardziej amerykańskie realia, akcja jej książki dzieje się w Ameryce, w Los Angeles. Swoją historię zawarła w niecałych dwustu stronach. Udany debiut?

"To tylko miłość. Ona przychodzi w najmniej oczekiwanych momentach. Nie pyta o zgodę. Szuka serc i ją znajduje, ale nie czeka na ich otwarcie. Sama je otwiera."

Główną bohaterką jest Lullaby, swoją drogą ciekawe i oryginalne imię, która poznaje przystojnego Evana. Tworzy z nim udany związek, jest przekonana, że to on jest miłością jej życia. Kiedy jednak na uczelni poznaje nowego wykładowcę, ogarniają ją wątpliwości, czy narzeczony, aby na pewno jest tym, z którym chce być. Louis i Lully szybko się dogadują, spędzają ze sobą coraz więcej czasu. Lullaby wydaje się, jakby znała Lou od zawsze. Ale Louis skrywa pewną tajemnicę, która może stanąć na drodze od ich szczęścia. Zresztą Evan też nie był z Baby do końca szczery.

Na początku, przyznam, że miałam małe trudności z wgryzieniem się w lekturę. Przeszkadzały mi króciutkie zdania. Ale nie skreślam przez to całej książki, bo przecież to jest pierwsza książka tej autorki. Nie od razu Rzym zbudowano. Zazwyczaj jest tak, że jeśli narracja, cyz styl jest nietypowy, z biegiem czasu przyzwyczajamy się do nich i nie zwracamy na to uwagi. Nie wiem, jak wy, ale ja tak właśnie mam. Po kilkudziesięciu stronach, przestało mi to przeszkadzać i mogłam bez problemu zagłębiać się w treść.

"Dobrze jest wracać do miejsca, gdzie ktoś na ciebie czeka."

Jeśli chodzi o treść, to nie sądziłam, że w takiej ilości stron, można zawrzeć tak piękną historię. Autorka wprowadziła do fabuły wątek fantastyczny, który nawiasem mówiąc, jest jednym z moich ulubionych! Za to masz ode mnie duży plus ;) Miłość Lully i Lou jest inna niż wszystkie, ale oni nie zamierzają z siebie rezygnować. Wręcz przeciwnie.

Jedynie wątek z Evanem wydał mi się taki trochę niekompletny. Na początku uważałam, że jest niepotrzebny, potem jednak zrozumiałam jego sens. Ale mimo wszystko myślę, że autorka mogła go ciut bardziej rozwinąć. Chociaż tak też nie jest źle.

"Słowo ma magię. Słów się nie zapomina i ciężko je wymazać. Dlatego trzeba uważać na to, co się mówi."

"365 dni. Zobaczymy się znów." to piękna historia o sile prawdziwej, najprawdziwszej miłości. O miłości, która istnieje i ma się dobrze na przekór wszystkiemu. W tych niecałych dwustu stronach zostało zawartych wiele poruszających słów, czynów. Została zawarta cudowna, ale i wzruszająca historia. Co wrażliwsza osoba na pewno uroni kilka łez. Ktoś, kto szybko czyta, bez problemu pochłonie ją w jeden dzień. Bo akcja wciąga i nie wypuszcza aż do końca. Koniecznie sięgnijcie i przekonajcie się sami. ;)

Ta książka, owszem, ma kilka wad, ale widać po niej, że autorka ma ogromny potencjał. Alu, mocno trzymam kciuki za Twoje kolejne książki. Masz talent, więc dbaj o niego, a z pewnością wydasz jeszcze niejedną książkę. ;) I z ogromną chęcią przeczytałabym kontynuację tej. :D

"Ryzykujesz albo tracisz. Cenna zasada."

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję autorce oraz wydawnictwu :)

Do następnego!

36 komentarzy:

  1. A ja nie lubię, kiedy autorzy na siłę umieszczają akcję swojej książki w innym kraju niż ten, z którego pochodzą. Co innego, kiedy np mieszkali tam wiele lat albo nawet byli na dłuższym wyjeździe i dokładnie poznali strukturę danego miasta, zwyczaje, kulturę itp. Ale czytałam już sporo książek, w których autorki (zwykle polskie) na siłę umieszczają swoich bohaterów gdzieś indziej, najczęściej właśnie w Ameryce, nie mają pojęcia, jak tam wygląda życie, wrzucają typowo polskie elementy i wychodzą z tego totalne brednie, nieścisłości i wielki chaos. Ostatnio czytałam "Friendzone" i było to samo. Najczęściej tak jest z debiutantkami. Jak chcą się wybić, to niech chociaż zaczną od czegoś, co znają, a dopiero potem eksperymentują, a nie odwrotnie, bo to zwyczajnie nie wychodzi dobrze. Książka z potencjałem, ale co chwilę można znaleźć takie rzeczy, że odechciewa się czytać. Dlatego, mimo ciekawego opisu i dobrej recenzji, zniechęca mnie to miejsce akcji i już się boję, co tam można znaleźć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby mocno ją przerobić, to może faktycznie dałoby się znaleźć jakieś nieścisłości, ale mi to nie przeszkadzało zbyt mocno. Chociaż faktem jest, że lepiej wziąć coś co się zna, niż eksperymentować. Ale mimo wszystko, książka jest warta przeczytania ;)

      Usuń
    2. Trochę w tym prawdy jest. Czasami autorzy na siłę idą za granicę, żeby bardziej zachęcić, ale znam wiele książek gdzie takie dokonania się obroniły. Na temat książki Alicji ciężko mi się wypowiedzieć, ponieważ nie czytałem i nie wiem co tam się dzieje. Opis rzeczywiście jest ciekawy, gdzieś mi się obiło L.A ( u mnie to na plus , bo kocham L.A). Niedługo przekonam się sam, czy to zwykła chęć wybicia się, a może na prawdę dobre posunięcie ze strony autorki ;))
      Pozdrawiam :)
      https://bartoszczyta.blogspot.co.uk/

      Usuń
    3. Chętnie przeczytam Twoją recenzję i to, co o niej myślisz ;) Każdy odbiera to inaczej. Mnie aż tak bardzo to nie raziło w tym konkretnym przypadku. ;P

      Usuń
  2. Świetna recenzja, wspaniałe jest to, że tak młode osoby próbują swoich sił i tworzą ❤ być może się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  3. Już od dłuższego czasu mam na nią ochotę. Muszę się w końcu za nią rozglądnąć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ci się spodoba ;)

      Usuń
  4. Tak sobie myślę, że chętnie bym ją przeczytała. Nie szkodzi, że nie jest idealna i tak mnie zaciekawiła.

    Pozdrawiam.
    Kasia z Ebookowych recenzji
    http://ebookowe-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że będę miała okazję przeczytać tę książkę <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio również czytam coraz więcej książek polskich autorów i są naprawdę dobre! A o tej dużo słyszałam jednak nie miałam jeszcze okazji jej poznać, mam nadzieję że kiedyś się to zmieni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że uda ci się niedługo ją poznać :D

      Usuń
  7. Ciekawie piszesz o tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje się ciekawa, a jeszcze wątek fantastyczny? Bardzo lubię takie kombinacje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam na nią ochotę już od jakiegoś czasu, ale jakoś zawsze o niej zapominam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka nie do końca w moim stylu, ale jestem jej ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dziękuję za recenzję. Jestem pozytywnie zaskoczona. Cieszę się, że ci się podobała.
    Pozdrawiam, Alicja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co ^^ To ja dziękuję, że mogłam przeczytać ;D

      Usuń
  12. Zrezygnuję z tej książki. Na własnej skórze przekonałam się, że gdy polski autor pisze w specyficznym stylu to nie będzie mi to odpowiadało.:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam w planach ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czaje się na nią już od jakiegoś czasu, a dzięki tej recenzji przy najbliższym składaniu zamówienia na pewno dodam ją do koszyka :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie, że Ci się spodobała :) Ja od dawna czaję się na tą książkę i z jednej strony chcę przeczytać, z drugiej nie do końca, ale myślę, że się w końcu przekonam i przeczytam choćby dla samej autorki! :D

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ciekawi mnie ta książka, zwłaszcza, że napisała ją Alicja, która jest wspaniałą osobą. Dzisiaj planuję zacząć tę historię i mam nadzieję, że dla mnie także przypadnie do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak ^^ W takim razie, przyjemnej lektury :D

      Usuń
  17. Fakt, książka ma swoje mocne strony, ale to nie mój klimat. Irytują mnie główne bohaterki, które z dnia na dzień zmieniają swój obiekt westchnień.

    Pozdrawiam!
    czytamogladampisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak w sumie, to to nie było z dnia na dzień, bo Lullaby z Evanem znali się ok. pół roku, zanim ona poznała Lou. :D Ale rozumiem ;)

      Usuń

Hej! Zostaw proszę po sobie jakiś ślad ♥ Każdy jeden komentarz to dla mnie wielka motywacja ♥ A jeśli spodobał Ci się mój blog to zaobserwuj, by być na bieżąco z postami :*
Nie zapomnij zostawić adresu do swojego bloga - z chęcią zajrzę ♥